Jeżeli do tej pory zdarzyło Ci się żyć w przeświadczeniu, że pojawienie się nowej wersji Google Analytics (4) to tylko kolejny, mały i prawdopodobnie nic nieznaczący update tego narzędzia – możesz się “lekko” zdziwić. Otóż, musisz zdawać sobie sprawę, że przesiadka na tę platformę nie ograniczy się jedynie do wizualnej oraz kosmetycznej zmiany interfejsu czy też dołożenia kilku dodatkowych funkcji, które ucieszyłyby tylko zapalonych analitycznych freak’ów.
Wraz z nadejściem ery GA4 zmienił się tak naprawdę cały fundament, na którym opierało się dotychczasowe podejście do agregowania i przetwarzania danych, czy chociażby to, w jaki sposób odbywa się identyfikacja samych użytkowników. I co najlepsze – te zmiany nie są jedynymi. Warto bowiem zauważyć również fakt, iż dane do tej pory zebrane przez UA nie są (i nie będą!) przenoszone do nowszej wersji Analyticsa.
Co jeszcze się zmieni i jak warto się przygotować do tej rewolucji, zanim Google całkowicie odetnie Cię od możliwości korzystania ze starego narzędzia? Poniżej znajdziesz listę aż 7 rzeczy, o których należy pamiętać jeszcze przed podjęciem pierwszych kroków związanych z migracją do GA4.
Co znajdziesz w tym artykule?
#1 Kompletnie odmieniony sposób zbierania danych
#2 Zmiana dataLayerów oraz sposobu implementacji przez GTM
#3 Zmiany w wymiarach i danych niestandardowych
#4 Zmiana z “ręcznego” na automatyczne śledzenie zdarzeń
#5 Zmiana sposobu śledzenia celów X
#6 Zmiana podejścia do kwestii privacy
#7 Zmiana widoków
O czym pamiętać, przed przejściem na Google Analytics 4? Podsumowanie.
U podstaw braku kompatybilności danych pomiędzy obiema wersjami Analyticsa leży fakt, że te narzędzia stosują zupełnie odmienne podejścia do agregowania danych.
W przypadku Universal Analytics całość opierała się na tzw. sesjach, co sprawdzało się w przypadku śledzenia użytkowników webowych. Problem pojawiał się natomiast wówczas, gdy próbowaliśmy porównać dane pochodzące z aplikacji (które to bazowały przede wszystkim na pomiarach zdarzenia) – z danymi webowymi. Biorąc pod uwagę coraz częściej występujące zjawisko cross-device (czyli wykorzystywanie wielu różnych urządzeń na drodze do zakupu), poprzedni GA nie pozwalał więc na całościowe śledzenie drogi, jaką pokonywał dany użytkownik.
W nowej wersji postanowiono oprzeć pomiary nie o sesje, a właśnie o zdarzenia, co było już wcześniej znane, chociażby w Google Analytics dla Firebase. Takie rozwiązanie umożliwia analizę danych pochodzących zarówno z aplikacji, jak i webów, a co za tym idzie – może okazać się kluczowe do wytyczenia wąskich gardeł w biznesie oraz do skutecznego tworzenia kampanii remarketingowych.
Otóż, w UA zdarzenia otrzymywały takie oznaczenia, jak: kategoria, działanie, etykieta i wartość. Natomiast przy okazji wdrożenia GA4 postanowiono od tego odejść, a na ich miejsce wybrano tzw. parametry, które mogą być inne dla każdego zdarzenia.
Dla przykładu: Google Analytivs 4 będzie traktował odsłony jako zdarzenie page_view z odpowiednimi parametrami np. page_title, page_location.
Zmianie uległo także podejście do samych sesji, dla których w UA czas był liczony jako różnica pomiędzy pierwszym oraz ostatnim działaniem w sesji. Natomiast w GA4 czas trwania sesji będzie się opierał na zdarzeniach. Za początek sesji uznając zdarzenie session_start, zaś za koniec sesji – moment wystąpienia ostatniego zdarzenia w sesji. Muszę zaznaczyć, że ten czynnik może powodować bardzo znaczne różnice pomiędzy danymi pochodzącymi z UA, a tymi widocznymi bezpośrednio w GA4.
Dużą różnicą w kwestii podejścia do sesji jest to, że gdy użytkownik powrócił na stronę z innego źródła kampanii, sesja w UA wygasała, a następnie rozpoczynała się od nowa. W GA4 taka sytuacja jest z kolei rejestrowana jako jedna sesja, co ponownie może powodować spore rozbieżności pomiędzy tymi narzędziami. Należy również pamiętać, że sesja w GA4 nie wygasa automatycznie po północy, jak to miało miejsce w UA, choć może być liczona 2 razy dla każdego dnia jako osobne sesje.
A czy są jakieś podobieństwa? Jasne! Jednym z nich jest, chociażby czas wygasania sesji – po 30 min od momentu wysłania zdarzenia / działania.
Przy okazji projektowania GA4, firma Google postanowiła również odświeżyć dotychczasową wersję warstwy danych, która istotnie odróżnia się od tej, którą znaliśmy do tej pory z UA. Zmianie w tej materii uległa zarówno struktura obiektu dataLayer, nazewnictwo poszczególnych parametrów, jak i domyślnie wysyłane parametry dla zdarzeń e-commerce.
Aby ułatwić “przesiadkę” na nowszą wersję, Google udostępniło szczegółowe wytyczne ułatwiające dostosowanie warstw danych dla swojego biznesu.
Jeżeli w tym momencie zasoby firmy nie pozwalają na wdrożenie dataLayerów, które będą w 100 procentach zgodne z nowymi wymaganiami – pamiętaj, że zawsze możesz wykorzystać szablon stworzony przez Simo Ahavę – “EEC Products -> GA4 items”. Jest on dostępny w Google Tag Managerze. Z jego pomocą łatwo uda Ci się zmapować tablicę produktów stworzoną pod UA do wersji GA4, a następnie rozpocząć śledzenie – bez konieczności modyfikacji dataLayer pod GA4.
Dotychczas w Universal Analytics, aby stworzyć wymiar niestandardowy, należało wybrać poziom zakresu danych: użytkownik, sesja, hit, produkt. W przypadku “czwórki” nie będzie już takiej konieczności, albowiem wybór poziomu zakresu będzie się odbywał pomiędzy takimi obszarami, jak: właściwości użytkownika, niestandardowe wymiary i metryki oraz parametry zakupów.
Niestandardowe wymiary i metryki w Google Analytics 4 dodaje się w obrębie zdarzenia – jako parametr. Przy czym trzeba wziąć pod uwagę, że wymiary będące opisem użytkownika należy dodać w obrębie zdarzenia jako właściwość użytkownika (np. zawód).
A co z parametrami niestandardowymi na poziomie itemów, które będą służyły do lepszego opisu produktów w zdarzeniach e-commerce? Na nie przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać, ponieważ obecnie znajdują się w fazie testów.
Kolejną (i to bardzo pozytywną zmianą) jest zwiększenie limitu wymiarów oraz metryk, z dotychczasowych 20 do aż 50 – i to dla każdego z nich. Natomiast limity właściwości użytkowników dla jednego zdarzenia wynoszą 25 na pojedynczą usługę.
Ważna modyfikacja objęła kwestie związane ze zdarzeniami, które w Google Analytics 4 nie wymagają ręcznego wdrażania. Oczywiście wspomniana automatyzacja nie dotyczy wszystkich, a do zdarzeń, które są nią objęte, możemy zaliczyć następujące:
* Razem z tym zdarzeniem możesz śledzić modyfikacje na stronie na podstawie zmiany historii przeglądania.
Jest jednak jeden mały “haczyk”. Aby zdarzenia mogły być zbierane w sposób automatyczny – musisz pamiętać o uruchomieniu opcji pomiaru zaawansowanego, który znajdziesz w Strumieniu danych. Warto zauważyć, że automatyczne pomiary nie zawsze muszą działać w 100% poprawnie. Źródłami problemów mogą być na przykład niestandardowo zaimplementowane formularze, wyszukiwarki w witrynie albo potrzeba śledzenia głębokość przewijania strony co określony procent. W takich sytuacjach należy zaimplementować śledzenie przez GTM lub gtag.
Warto zastanowić się również, które pomiary mają prawdziwą wartość dla Twojego biznesu, a które są jedynie “zapychaczami”, które tylko ładnie prezentują się w tabelkach. Jest to szczególnie istotne z perspektywy jakości pozyskiwanych informacji. W końcu trzeba pamiętać, że zbieranie wszystkiego “jak popadnie” może generować dużą ilość eventów, a co za tym idzie wpływać na próbkowanie oraz powodować konieczność eksportu danych do BigQuery*.
* W przypadku korzystania z darmowej wersji GA4 mamy do czynienia z limitami eksportu danych z GA4 do Big Query, które wynosi 1 milion zdarzeń na dzień.
Zarówno w UA, jak i GA4 ze śledzeniem celów można sobie poradzić bez konieczności stosowania GTM. To ukłon w stronę marketerów, którzy nie do końca są zaznajomieni z tym narzędziem.
W przypadku śledzenia celów w UA wystarczyło użyć Typu celu “Miejsce docelowe”, czyli adresu URL strony uznawanej jako cel (mogła to być np. strona zakupu). Jeśli chodzi o GA4, można sobie z tym poradzić przy użyciu nowego zdarzenia, w którym: event_name jest równy page_view i page_location równy adresowi URL, który chcemy śledzić.
Nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że Google Analytics 4 diametralnie zmienia sposób podejścia do identyfikacji użytkownika. W przypadku Universal Analytics opierała się ona o pliki cookies, co jak łatwo się domyślić – było rozwiązaniem bardzo dalekim od ideału.
W najnowszej wersji Analyticsa postanowiono oprzeć identyfikacje użytkownika na podstawie kilku elementów:
Warto zaznaczyć, że Google Analytics wspiera consent mode. To oznacza, że może działać zarówno w przypadku, gdy użytkownik wyrazi zgodę na ciasteczka, jak i bez niej – poprzez wykorzystanie mieszanych danych do zbierania informacji o użytkowniku. To pomaga uzupełniać luki w profilowaniu, urealnia dane, a także przyczynia się to do lepszego zrozumienia dróg użytkowników i celniejszego stosowania remarketingu (np. przy przechodzeniu między aplikacją a desktopem).
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o kwestiach privacy w GA, to koniecznie zapoznaj się z artykułem mówiącym o tym jak w Google Analytics uzyskać maksymalną zgodność z RODO.
Dotychczas w UA zalecane było stworzenie 3 widoków: dane surowe, filtrowane dane oraz widok testowy. Na widoku testowym weryfikowało się filtry widoku, co działało jako bufor bezpieczeństwa – chroniącym przed ewentualną utratą danych po nałożeniu filtra.
W GA4 istnieje z kolei tylko jeden widok raportowania, w którym stosuje się filtry danych. Rozwiązanie nie posiada widoku testowego, przez co należy obchodzić się z nim bardzo ostrożnie. Bowiem wszystkie zmiany w obrębie filtrów mogą dostarczyć nam błędnych danych za okres z błędnie nałożonymi filtrami.
W Google Analytics 4 możemy wyróżnić 3 typy filtrów danych:
Jak widzisz, migracja z UA na GA4 wymaga odpowiedniego przygotowania, a także bacznego zwrócenia uwagi na aspekty, które odróżniają oba te narzędzia. Do kluczowych zmian, którym po prostu trzeba się przyjrzeć, zaliczamy modyfikacje dotyczące:
Jeśli chcesz przeprowadzić wdrożenie GA4 sprawnie, koniecznie zapoznaj się z naszym artykułem, w którym pokazujemy jak wdrożyć Google Analytics 4 krok po kroku.
Choć przejście na nową wersję Analyticsa może wydawać się trudne i skomplikowane – musisz pamiętać o tym, że to narzędzie zostało stworzone po to, aby jeszcze lepiej odpowiadać na potrzeby nowoczesnego biznesu. Mówiąc wprost – po prostu to Ci się opłaca.
Z drugiej strony – Google nie pozostawia nam zbyt dużego wyboru. Firma już dawno ogłosiła, że w lipcu 2023 roku Universal Analytics przestanie działać (czytaj: zbierać nowe dane), a przedsiębiorstwa, które do tego czasu nie zdążą przeprowadzić procesu migracji – zostaną “odcięte” od źródła danych.
A jeśli zaciekawił Cię temat migracja na Google Analytics 4, a wiedzę zawartą w tym artykule uważasz za wartościową to koniecznie sprawdź wpis na naszym blogu mówiący o tym dlaczego warto wdrożyć i używać Google Analytics 4!
Historie sukcesów
Ostatnie wpisy na blogu