Nie tak dawno na konferencji opowiadałem o „Niezawodnych strategiach podnoszenia współczynnika konwersji”. Jednym z kluczowych elementów całej prezentacji było to, że niestety nie ma czegoś takiego jak niezawodne strategie w przypadku współczynnika konwersji. Każda witryna jest inna i na jednej dany chwyt zadziała (jak np. skrócenie checkoutu), a na innej niestety nie. Na tym zresztą polega cała zabawa z optymalizacją konwersji — zawsze powinniśmy testować proponowane zmiany, aby sprawdzić czy na pewno przypadają do gustu naszym użytkownikom.
Istnieją jednak 3 elementy, które sprawdzamy zawsze na samym początku u każdego z naszych Klientów, aby zidentyfikować elementy warte poprawy. Co ważne, praktycznie zawsze udaje się dzięki nim zidentyfikować przynajmniej jeden element, który w późniejszych testach A/B przynosi duże wzrosty współczynnika konwersji.
Oczywiście nie chodzi mi tutaj o pozyskanie większego ruchu!
Mam na myśli przyglądnięcie się jednemu współczynnikowi, które raportują wszystkie narzędzia analityczne — współczynnikowi odrzuceń. Mówi on nam o tym, jaki % użytkowników opuścił naszą witrynę bezpośrednio z podstrony, od której zaczął przygodę z naszym serwisem. Jak to zostało kiedyś obrazowo przedstawione: użytkownik przyszedł, zwymiotował (na widok naszej strony docelowej) i wyszedł.
Im wyższy współczynnik odrzuceń, tym gorsze dopasowanie (1) przekazu reklamowego do potrzeb / intencji użytkownika, (2) naszej strony docelowej do tekstu / wyglądu reklamy.
Pierwszym pytaniem, które zadają sobie użytkownicy lądując na naszych stronach jest: „Kim jesteś i czy to co widzę pasuje do tego, co szukam / co zostało mi obiecane w reklamie?”. Jeżeli naszej stronie nie uda się szybko odpowiedzieć na to pytanie (zgodnie z myślą użytkownika), to opuści on nasz serwis zaraz po wejściu.
Niestety w Polsce często mamy do czynienia z taką praktyką, gdzie reklama jest dopasowana bardzo dobrze do intencji użytkownika, ale już sam landing page pozostawia wiele do życzenia:

Lądując na stronie docelowej użytkownik musi widzieć to, co zostało mu obiecane w reklamie — jeżeli obiecujemy mu rowery Cannondale w najniższej cenie, to nie powinien on lądować na stronie na której pierwszym obrazkiem są buty Adidasa 😉
Często bywa również tak, że pomimo tego, że strona docelowa pasuje do reklamy, którą zobaczył użytkownik, to musi się on domyślić, czy na pewno dobrze trafił, ponieważ brakuje jasnego i klarownego nagłówka:

Tak naprawdę nie chcemy, aby nasz użytkownik się czegoś domyślał. Chcemy mu jasno powiedzieć, że znajduje się na dobrej stronie, że nie został przekierowany na niepoprawny landing page, tylko widzi to co pasuje do jego intencji / tego co widział w reklamie:


Wniosek nr 1: zadbaj, aby mieć więcej użytkowników do przekonwertowania — postaraj się, aby Twoje reklamy pasowały do zapytań, a strony docelowe były spójne z reklamami — tak kolorystycznie jak i pod względem kopii. Pamiętaj o dużym, klarownym nagłówku, dzięki któremu użytkownik bez problemu odpowie na pytanie „Czy to co widzę odpowiada moim intencjom / reklamie, którą widziałem?” (bierz przykład z Open Finance ;))
Gdy użytkownikowi uda się odpowiedzieć na pytanie „Czy to co widzę odpowiada moim intencjom / reklamie, którą widziałem?” w jego głowie pojawia się kolejne pytanie „Dlaczego powinienem skorzystać z Twojej oferty, a nie z oferty konkurencji?”.
Na tym etapie powinniśmy pokazać użytkownikowi, dlaczego to nasz produkt / usługa jest wyjątkowa, jakie są jej przewagi konkurencyjne, wreszcie jakie korzyści odniesie użytkownik, jeśli skorzysta z naszej oferty (a nie z oferty konkurencji).

Odpowiedzieć na pytanie „Dlaczego powinienem skorzystać z Twojej oferty, a nie z oferty konkurencji?” użytkownik musi uzyskać zawsze — bez względu na to, czy prowadzimy kampanie kierujące na dedykowane landing page, czy prowadzimy sklep internetowe. Jeśli już o sklepach internetowych mowa, to pamiętajmy, że jedynymi przewagami konkurencyjnymi nie są ceny. Użytkownik potrzebuje też innych powodów i zapewnień, aby przekonwertować. Niestety w polskich realiach bardzo często sprowadza się to do stron „Dlaczego my?” w których prezentowane są litania cech, które praktycznie nigdy nie są wyróżnikami (bo wszyscy inni chwalą się tym samym) 🙂

To co powinniśmy się starać zrobić, to wyeksponować elementy naszej oferty, które nas wyróżniają (a nie to, co mają wszyscy inni). Bardzo dobrym przykładem jest sunshine.co.uk sprzedający zagraniczne wycieczki i wczasy:

Wniosek nr 2: zadbaj, aby użytkownik wiedział, dlaczego powinien skorzystać z Twojej oferty, a nie z oferty konkurencji. Zaprezentuj mu przewagi konkurencyjne, które sprawiają, że Twoja oferta jest unikalna i tylko głupiec poszedł by do konkurencji (+rada: jeżeli się da, wesprzyj to gwarancjami / danymi ilościowymi / opiniami Klientów). Niech użytkownik bez problemu umie odpowiedzieć sobie na pytanie „Dlaczego powinienem skorzystać z Twojej oferty, a nie z oferty konkurencji?”
Jeżeli uda się przekonać użytkownika do tego, że warto skorzystać z naszych usług to pozostaje nam ostatnie pytanie użytkownika, które musimy zaadresować: „Co mam zrobić dalej, żeby skorzystać z tej oferty?”. Chodzi tutaj o wyeksponowanie wezwania do działa (ang. CTA — Call to Action), aby użytkownik wiedział, gdzie kliknąć / co zrobić, aby przejść dalej. Nie chcemy, aby użytkownik musiał się domyślać lub co gorsza szukać co ma zrobić, żeby przejść dalej:

Takich sytuacji, jak na powyższym screenie chcemy uniknąć. Chcemy, aby nasze Call to Action było jasne i klarowne, żeby użytkownicy nie zastanawiali się co mają kliknąć, aby wysłać formularz, zarejestrować się lub złożyć zamówienie:

Oczywiście oprócz tego, że pokażemy użytkownikowi jak przekonwertować, musimy mu to jeszcze ułatwić. Najczęstszym problemem są zbyt długie formularze. Na swoich stronach nie chcecie takich formularzy:

Formularze powinny być jak najkrótsze i pytać tylko o naprawdę potrzebne informacje. Jeżeli ktoś Wam powie, że się nie da, to pokażcie mu ten screen:

Da się? Da się! 😉
Wniosek nr 3: zatroszcz się o to, aby użytkownik, któremu spodobała się Twoja oferta wiedział, co zrobić dalej. Wskaż mu kolejny krok dodając jasne i klarowne wezwanie do działania, które będzie jednoznacznie wyróżniało się na tle reszty strony. Niech użytkownik zna odpowiedź na pytanie „Co mam zrobić dalej, żeby skorzystać z tej oferty?” po pierwszym spojrzeniu na Twoją stronę.
Nie ma czegoś takiego, jak niezawodne strategie podnoszenia współczynnika konwersji. Każda strona jest inna i co innego na niej zadziała. Istnieją jednak 3 pytania, które zadaje każdy z użytkowników odwiedzających Wasze strony internetowe:
Odpowiadając na te trzy pytania poprzez:
wygenerujecie wiele ciekawych hipotez, których wpływ na współczynnik konwersji warto sprawdzić przy pomocy testów A/B.
Bonus: niżej znajdziecie prezentację ze wspomnianej na początku konferencji:
Historie sukcesów
Ostatnie wpisy na blogu