Branża ecommerce stabilnie powiększa się każdego roku. W 2019, rynek sklepów internetowych w ujęciu globalnym przekroczył próg 2 bilionów dolarów. Chiny, notując rok wcześniej wartość sprzedaży na poziomie 634 miliardów dolarów, uplasowały się na najwyższym stopniu podium na świecie i wszystko wskazuje na to, że status quo potrwa co najmniej do 2023.
Nie wybiegajmy jednak tak daleko – przyjrzyjmy się trendom, które będą dyktować warunki w 2020.
W dzisiejszych czasach każdy wie, żaden sklep internetowy nie obejdzie się bez zdjęć wysokiej jakości i obfitych, zachęcających opisów produktów.
Jednak w 2020 to może już nie wystarczyć. Najwyższa pora iść dalej! Nadszedł czas prezentowania produktów w sposób interaktywny, przy użyciu wizualizacji 360°, dzięki czemu potencjalny klient ma szansę poczuć, jak produkt wygląda w rzeczywistości.
Bez obaw – wysiłki ecommercowych zespołów nie pójdą na marne – badania dowodzą, że 72% konsumentów jest bardziej skłonnych, aby dokonać zakupu od digitalowo innowacyjnego sprzedawcy, takiego jak np. Amazon Prime.
Mobile commerce rośnie w siłę każdego dnia, odkąd smartfony podbiły świat.
Szacuje się, że 4 na 5 Amerykanów dokonuje zakupów online oraz że ponad 50% z nich używa w tym celu urządzenia mobilnego.
W Europie te liczby są jeszcze wyższe – 64% Europejczyków kupuje w Internecie, a 55% z tych zakupów jest dokonywana za pomocą urządzenia mobilnego (najczęściej smartfona).
Można zakładać w ciemno, że mobilny trend będzie na fali wznoszącej z dwóch głównych powodów.
Po pierwsze, przeciętny Amerykanin używa smartfona przez więcej niż 4 godziny dziennie. Po drugie, branża ecommerce przeznacza spore zasoby na optymalizację aplikacji i swoich stron internetowych tak, aby móc oferować klientom mobile experience najwyższej jakości.
Tak technologiczni giganci, jak i dopiero co wyłaniające się drobne sklepy internetowe dokładają wszelkich starań, aby udoskonalić user experience, a także umożliwić jak największą gamę płatności mobilnych, włącznie z e-portfelami.
Liderem w tej dziedzinie są Chiny – zarówno WeChat, jak i Alipay mogą się pochwalić ponad 1 miliardową bazą użytkowników!
Asystenci głosowi, tacy jak Apple’owska Siri, Alexa Amazona oraz Asystent Google coraz bardziej zyskują na popularności. Przewiduje się, że do 2023 w użyciu będzie ponad 8 miliardów urządzeń z dostępem do asystenta głosowego. A samo głosowe dokonywanie zakupów ma wzrosnąć do 40 miliardów do 2022.
Jednak można odnieść wrażenie, że zarówno mniejsze jak i większe sklepy internetowe nie do końca zdają sobie sprawę z potencjału zakupów z użyciem głosu – tylko 11% posiadaczy inteligentnych asystentów w USA używają ich do dokonywania zakupów.
Dokonywanie zakupów za pomocą asystenta głosowego jest intuicyjne, nie wymaga użycia myszki, klawiatury, ani nawet rąk – jest to idealne rozwiązanie dla wielozadaniowców. Technologia głosowa nadal wymaga poprawek oraz co istotne, musi wspierać większą gamę języków i akcentów. Ale jak już zostanie udoskonalona – każdy ecommerce będzie chciał za wszelką cenę zaimplementować głosową kompatybilność.
Mówi się, że do 2025 roku globalny rynek chatbotów ma zacząć generować przychody przekraczające 1 miliard dolarów. Branża ecommerce ma tutaj całkiem spory udział.
Chatboty są w czołówce największych trendów ecommerce na 2020 rok (i kolejne). Do tej pory, rynek chatbotów osiągnął 24,3% skumulowanego rocznego wskaźnika wzrostu.
Co ciekawe, dla aż 45% użytkowników uważa chatboty za swój pierwszy wybór w przypadku składania zapytań dotyczących obsługi klienta.
W dużym skrócie, sztuczna inteligencja polega na technologii rozumiejącej powtarzające się ludzkie zachowania. Nie sposób nawet wycenić jak ogromny zysk branża ecommerce może czerpać z dokładnego zrozumienia potrzeb swoich konsumentów i spełniania ich.
Nie ma się co dziwić, że AI i machine learning, w końcu jest to naprawdę potężna broń marketingu – nigdy wcześniej jednocześnie zautomatyzowane i spersonalizowane zakupy nie były możliwe aż do teraz.
Pomimo, że machine learning nie jest już taką nowinką, to stosunkowo niedawno zaczęło zyskiwać na popularności. Obecnie używane jest głównie do wyszukiwania i rekomendacji produktów.
Zanim pojawiły się nowoczesne algorytmy, rekomendacje produktów były tworzone zazwyczaj manualnie, co oczywiście było nieefektywne i dość podatne na błędy. Teraz rekomendacje powstają automatycznie i dopasowują się do preferencji klienta od marek, przez kolory, rozmiar, po zakres cenowy i wiele innych.
Personalizacja w branży ecommerce to innymi słowy proces tworzenia takiego doświadczenia zakupowego, które będzie skrojone pod indywidualnego klienta, a nie obszerną grupę.
Zamiast generycznego podejścia, sprzedawcy internetowi stosują właśnie metodę personalizacji, upewniając się, aby każdy element customer journey, łącznie z przeglądaniem strony, emailami, aktywnością w mediach społecznościowych czy płatnymi reklamami, zmieniał się w zależności od potrzeb i dotychczasowych zachowań konsumenta.
Ponad 80% konsumentów jest bardziej skłonnych dokonać zakupu w sklepie internetowym, który zapewnia właśnie to spersonalizowane doświadczenie. Można również zaobserwować rosnącą skłonność do dzielenia się osobistymi informacjami w zamian za uszyte na miarę rekomendacje i oferty.
O ile nie operujesz w totalnej niszy, musisz stawiać czoła silnej (i często liczebnej) konkurencji. Dlatego optymalizacja konwersji jest kluczem do sukcesu – dzięki niej możesz odróżnić się od innych graczy na rynku, zbudować zaufanie do swojej marki, oferować lepsze user experience i oczywiście, notować więcej konwersji.
Średni współczynnik konwersji w branży ecommerce oscyluje około 2,77%, ale wiele zależy tutaj od kraju, kategorii dóbr czy urządzeń, których konsumenci używają do zakupów. Dlatego zamiast porównywać swój biznes do średnich statystycznych, powinieneś raczej śledzić swój współczynnik konwersji w Google Analytics i wykonywać testy, w celu jego ulepszenia.
W przeszłości, osoby zarządzające sklepami internetowymi musiały wybierać pomiędzy zakrojonym na szeroką skalę redesignem, a optymalizacją współczynnika konwersji. Ale owy redesign jest zazwyczaj zbyt kosztowny, a samo poprawienie współczynnika konwersji może nie wystarczyć.
Rozwiązaniem jest pełna ecommercowa optymalizacja – jest to ciągły rozwój sklepu, który gwarantuje wzrost przychodów. Wystarczy spojrzeń na Amazona, dawno już nie dokonali żadnego pokaźnego redesignu, ale widać, że nieustannie udoskonalają swoją stronę.
VR, czasami znana jako komputerowo-symulowana rzeczywistość, sprawia, że czujemy się, jakbyśmy wkraczali do symulowanego otoczenia, które może być złudnie prawdziwe. Wirtualna rzeczywistość pozwala sklepom internetowym na stworzenie jeszcze bardziej spersonalizowanego shopping experience dla swoich klientów.
Biorąc pod uwagę, że sam Amazon ma swoim arsenale 200 headsetów VR, a ok 500 startupów na AngelList jest obecnie sklasyfikowanych jako firmy zajmujące się technologią VR, można śmiało powiedzieć, że jest to technologia z całkiem niezłym potencjałem na przyszłość handlu internetowego.
Za jej pomocą klienci sklepów internetowych mogą zwizualizować sobie produkt w prawdziwym życiu czy też wirtualnie przymierzyć ubranie.
Wygląda na to, że visual search czyli wyszukiwanie wizualne może nieźle namieszać w branży ecommerce. Chociaż, określenie “może namieszać” jest tutaj niewystarczające – wystarczy spojrzeć na liczby.
Każdego miesiąca, jest wykonywanych ponad 600 milionów wyszukiwań wizualnych w serwisie Pinterest (gdzie swoją drogą również można sprzedawać i kupować produkty!). Tylko czekać, aż technologia procesowania obrazu rozwinie się na tyle, aby mogła być użyta na szerszą skalę i w innych branżach.
Jedno jest (prawie) pewne – sklepy internetowe się w przyszłości bez wizualnego wyszukiwania nie obejdą.
B2B zawsze był istotną częścią rynku ecommerce – w końcu nie tylko indywidualni konsumenci potrzebują dóbr i usług – a potrzeby biznesów różnią się od tych indywidualnych, chociażby rodzajem dóbr i np. ich zamawianą ilością.
Jednakże od pewnego czasu, możemy zaobserwować potężny wzrost w tym sektorze. Według pewnych raportów, globalny ecommerce B2B do 2020 ma przekroczyć próg 12 bilionów dolarów – dla porównania – w 2012 było to 5,5 bilionów.
Kilka czynników odpowiada za taki stan rzeczy. W ciemno można zakładać, że jednym z powodów tego wzrostu jest fakt, że osoby przyzwyczajone do zakupów internetowych w życiu prywatnym, również będą korzystać z tego rodzaju handlu w pracy.
Ogromna popularność e-marketplace’ów takich jak Alibaba czy AmazonSupply również dorzuca tutaj swoje trzy grosze, jak i sam chiński rynek ecommerce B2B, który rośnie w zawrotnym tempie. W zasadzie Azja rządzi i dzieli w tym sektorze z 78% udziału w rynku światowego wolumenu towarów brutto. Mimo, że działka Europy jest stosunkowo niewielka, to ten trend ma również na nią spory wpływ. Faktycznie, ponad ¾ europejskich producentów sprzedaje swoje towary i usługi w internecie i ma w planach rozwój tej działalności.
Historie sukcesów
Ostatnie wpisy na blogu